Francja – Szwecja – prognozy i kursy – Mistrzostwa Świata 2026 (30.06.2026)


Rozpoczynają się eliminacje dla jednej z największych faworytek do zdobycia tytułu mistrza świata w 2026 roku. Reprezentacja Francji zaprezentowała się bezlitośnie w fazie grupowej, a jej gwiazdy grały na najwyższym poziomie, strzelając 10 bramek i tracąc zaledwie dwie. Wszystko idzie jak po maśle dla „Les Bleus” w pierwszych dwóch tygodniach turnieju – czy Szwecja pod wodzą Gyokeresa zdoła postawić ich pod ścianą? Zazwyczaj wszyscy przyszli mistrzowie muszą przejść przez moment niepewności – zobaczymy, czy tak się stanie we wtorek w New Jersey.
Jeśli przeanalizujemy grę i jakość ofensywną tego mundialu, która była naprawdę wysoka, Francuzi wyróżniają się na plus. Zaczęli znakomicie od meczu z Senegalem (3:1), pokazując siłę w ataku, choć pod względem gry nie byli aż tak przekonujący. Jednak kolejne występy były coraz lepsze: 3:0 z Irakiem (kolejny dublet Kyliana) i 4:1 z Norwegią, w której składzie zagrali głównie rezerwowi, a hat-tricka zaliczył Ousmane Dembele. Wspólny mianownik tych trzech spotkań wydaje się oczywisty: Francuzi nie muszą zdominować meczu posiadaniem piłki ani całkowicie przejąć kontroli – ich skuteczność w ataku pozwala im pokonywać przeciwników. W starciu z obroną, która przepuściła bramki w meczach z Tunezją, Holandią i Japonią, wydaje się to gwarancją sukcesu.
Podopieczni Grahama Pottera awansowali do 1/16 finału jako jedna z najlepszych drużyn z trzeciego miejsca. Wystarczyło im bardzo dobre zwycięstwo nad Tunezyjczykami (5:1) oraz remis z Japończykami, który pozostawił wrażenie rozejmu. Ich najpotężniejszą bronią jest Victor Gyokeres, który w mistrzowskim Arsenalu z Premier League grał coraz lepiej, ale potrzebuje podań, by móc decydować o losach meczu. Ponadto w składzie mają Alexandra Isaka, który choć w Liverpoolu nie spełnił oczekiwań, to dzięki stylowi gry swojej reprezentacji może zabłysnąć. Atak uzupełnia niezwykle szybki Elanga, który jeśli da mu się przestrzeń, może sprawić niejedną niespodziankę. W obronie Lindelof jest liderem, a Hien (z Atalanty) jest solidny w starciach, ale w sumie brakuje im siły. Wystarczy przypomnieć, że Holandia strzeliła im pięć bramek.
W tej sytuacji nie wydaje się, by reprezentacja Szwecji stanowiła groźnego przeciwnika dla prawdopodobnego faworyta, sądząc po dotychczasowych wynikach turnieju. W ataku mają argumenty, by stwarzać okazje bramkowe, a nawet zdobyć jakąś bramkę, ale talent podopiecznych Didiera Deschampsa w połączeniu z głębokością składu sprawia, że wydaje nam się, iż tylko naprawdę poważny wypadek wykluczyłby ich z 1/8 finału. Biorąc pod uwagę skład obu drużyn, spodziewamy się sporej liczby bramek; stawiamy na 3 bramki i zwycięstwo Francji – to zakład o dużej wartości.
